Blog > Komentarze do wpisu
Dżihad kontra McŚwiat - kto kogo przerżnie?
Dziś poznałem drogę tego bloga. Dziś, ponad 3 lata po jego założeniu, zostałem na kilka godzin gwiazdą na jedynce gazeta.pl. Mam wejść jakieś 50 razy więcej niż w normalny dzień roboczy. I jak to osiągnąłem? Jak? Fiutem i dupą to osiągnąłem! Dlatego obieram alternatywną ścieżkę autopromocji. Są ograniczenia. W sposób oczywisty jestem nie dość ogarnięty w tematyce porno, więc trochę będę szył. Nie całkiem zrezygnuję ze starych swoich zapędów, ale będę je wzbogacał o głębszy przekaz. Dziś pierwsza w historii recenzja Benjamina Barbera w sosie erotycznym. Na koniec tego wstępu, ze szczerymi pozdrowieniami dla silników wyszukiwarek oraz administratorów gazeta.pl: sex, seks, cycki, gorące laski, bierz mnie od tyłu zbirze.

Benjamin Barber wydał "Dżihad kontra McŚwiat" w 1995 roku. W owym czasie trudno byłoby mu rozpropagować swoje dzieło w Internecie. Google jeszcze nie wymyślił PageRanku, cokolwiek wpisało się w wyszukiwarkę, pierwsze trafienia odsyłały do stron porno. Mimo to "JvsMc" zyskało sporą popularność. W mojej świadomości wraz z "Końcem historii" Fukuyamy i "Starciem cywilizacji" Huntingtona stanowi menage a trois książek o globalnych ruchach frykcyjnych po upadku komunizmu.

Dla doprecyzowania, jak daleko sięga moje oczytanie: z tamtymi dwoma nie miałem jeszcze przyjemności.

Za Barbera musiałem się wziąć. Dwa powody. Pierwszy, wyjątkowo sensowny wywiad, którego udzielił Domosławskiemu w "Ameryce zbuntowanej", od wtedy mam go na oku. Po drugie, moje podróże, zwłaszcza po Bliskim Wschodzie. Kilka razy zdarzyły mi sie bezpośrednie powiązania. Najbardziej pamiętam chłopaka na dworcu autobusowym w Erzurum. Pierwsze kurdyjskie miasto w Turcji, licząc od strony Trabzonu. Najpierw spytał mnie, czy Turcja powinna wejść do UE. Na takie pytania oczywiście nie odpowiadam. Powymigiwałem się, w końcu wyznał, że jego zdaniem absolutnie nie. "Tych" wprowadzać do Europy? "Ci", wywnioskowałem, to Kurdowie, on Turek. Potem zapewniał mnie, że oni nie są "dżihadem". Wyglądało mi, że z zapałem opowiada się za byciem w cywilizowanym McŚwiecie. Czyli chyba nie złapał, na czym opiera się fabuła.

Bo to nie jest pojedynek szeryf-bandyta, który szybciej wyciągnie gnata. Obie strony są antydemokratyczne i to jest dla Barbera główny problem. McŚwiat to siła uniwersalistyczna, globalna, oparta o pragnienie i osiąganie zysku. Konsument wypiera obywatela. Jeśli masz za co kupić, to jest dobrze. Główni strażnicy to korporacje, zwłaszcza medialne, bo bezideowość trzeba ideowo sprzedać. Dżihad to coś znacznie szerszego niż islamski fundamentalizm, to wszelkie ruchy stawiające na lokalność, antykolonizacyjne, antykorporacyjne, nie tyle konserwatywne, co po protu silnie ideowe. Te z kolei, nawet w wersjach łagodnych, grożą budowaniem społeczności małych, lecz silnych spójnością i konformizmem, czyli znów niedemokratycznych.

McŚwiat to Ron Jeremy i Sascha Grey, dżihad to porno gejowskie albo "Azjatki", albo także hardkorowo antynastawieni wierzący.

Najlepsze jest jednak to, że jak się one nawzajem rżną, to jeszcze bardziej rżną nas. "Nas", tu: ludzi ze skłonnością do wypowiadania odmiennego zdania i chęcią wpływania na rzeczywistość. Obywateli. I bardzo ciekawie się ze sobą zgrywają.

Już nieraz wspominałem o Miladzie, irańskim studencie. Był praktykującym muzułmaninem, wstawał się modlić o 5-tej rano. Popierał Ahmadineżada. Miał na sobie koszulkę AC Milan, uwielbiał Avril Lavigne i najbardziej marzył o globalizacji. Cokolwiek miał tu na myśli. Ale to jego własne słowa. Gdzie on? I gdzie ja, kiedy puszczam Wam muzykę, którą tu nieraz puszczam (tag "etno" powiedzmy). Romskie rytmy grane przez wiedeńskiego DJ-a? "Interracial", bejbe.

Dlaczego jednak dostrzegam, jak te siły mnie popychają, ale nie uważam, że robią mi gangbanga? Tak naprawdę znowu wracam do rozróżnienia na wielo- i międzykulturowość, które bardzo mi sie podoba u Colovicia. Nie chcę jednej kultury, uniwersalistycznej czy dominującej, ale nie chcę też świata, w którym inne kultury istnieją tylko odrębnie od mojej. Będą tarcia, ale takie, które da się w miarę sprawnie rozstrzygać w akceptowalny sposób, a nie tylko od lat 18. Do tego naprawdę wierzę w myślenie. Chciałbym wierzyć, że ma kolosalną przyszłość, choć Barber przekonuje, że wcale nie musi. Tzn. musi, jeśli jeszcze chcemy jako gatunek szczytować. Bo inaczej będziemy żarciem dla dżihadowych, a w jeszcze większym stopniu McŚwiatowych Morloków. Ci drudzy będą się na nas paść, ci pierwsi przyłożą nam odłamkami w ramach walki z systemem.

Mocne jest, ile rzeczy Barber przewidział. W zdaniu wyżej pojawia się zapowiedź 11 września, poza tym przewiduje syfne skutki wprowadzania demokracji mieczem, nieskuteczność wojny ze zdecentralizowanym terroryzmem, bańkę inwestycyjną i krach nieregulowanego rynku, narastającą walkę mocarstw o wpływy w Afryce kosztem lokalesów, rolę macświatowego Internetu w organizowaniu się ruchów alterglobalistycznych (zatem pod pewnymi względami dżihadowych)...

Ale raz mnie wkurzył - jak opisywał Dżihad w demoludach. Klasyczna rzecz, na którą zwróciła uwagę Maria Todorova: Zachód namordował w Europie i koloniach w ilościach nie do ogarnięcia, bardzo efektywnie wyczyścił się etnicznie, po czym staje protekcjonalnie nad Wschodem i poucza, jak mamy być cywilizowani. Dżihad "znalazł sobie naturalną siedzibę w Europie Środkowej i Azji Zachodniej" (podkreślenie tu i niżej moje). Są tu dwa krwawe łuki. Jeden od Bałkanów, przez Ukrainę, po Zakaukazie. "Ten krwawy półksiężyc zawsze był sercem europejskiej strefy zamętu." Drugi od Czech, Słowacji i Polski, przez republiki bałtyckie, po Ukrainę. Jako ilustracja przykład Romów - owszem, często są obiektem ksenofobii, ale tylko w Rumunii przyłączają się do tego oficjalne władze. No to pozdrawiamy panów Sarkozy'ego i Berlusconiego.

Tyle. Jak widać, już mi zaczyna brakować pary na seksualne skojarzenia. Kończę i, wbrew nadziejom, udaje się skorzystać z dłuższego okresu refrakcji.


Czy wiesz, że:

mapy są starsze niż pismo? Podobnież martwe mamuty są starsze niż przepisy kucharskie. A czy Ty zawsze trafiasz, gdzie chcesz?

Cytat numeru:

Studio Tatuażu i Kolczykowania "Rectum"

poniedziałek, 10 stycznia 2011, janyugo

TrackBack
TrackBack URL wpisu:


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.