Blog > Komentarze do wpisu
Dobre pożegnanie
Dziś wesoły wpis o pogrzebie w rodzinie. Ponieważ na inaugurację BJJM-a zapowiadałem, że się nie będę z życia osobistego zwierzał wrzucam go w kategorię "w drodze", jako ogólnorozwojowy reportaż z prawosławnych serbskich tradycji. Możliwe, że łapię czytelnictwo na łatwe wzruszenia. Bardziej możliwe, że u mnie w rodzinie - co już tu kiedyś pisałem - rozmawia się o zmarłych, przy zmarłych i ze zmarłymi. Dobra rzecz, dobre opowieści. Ja zaś po babci płakałem i jeszcze pewnie przy wspomnieniach zapłaczę, ale też myślę, że dobrze odejść tak, jak ona.

Gdy 30 lat temu w tym samym wiejskim domu dogorywał mój pradziadek Krsman dostałem pierwszą lekcją umierania. Dziadek powiedział, że odchodzi zadowolony. Nie pochował ani żony, ani dzieci, miał dobre i długie życie, a teraz nadeszła jego kolej. Może ma to związek ze sprawą, a może nie, ale Krsman był jednym z najbardziej szanowanych gospodarzy w okolicy.

Babcia Jela aż takiego szczęścia nie miała, ale dożyła 86 lat i prawie do końca była w niezłej formie umysłowej. Na pogrzebie zjawił się tłum, w tym praktycznie wszyscy najbliżsi, względnie zgodni i kochający się - jak to w rodzinie. Pożegnało się z nią kilkunaścioro wnuków i prawnuków, którzy potem ze sobą gadali, wygłupiali się, grali w kosza i umawiali na kolejne spotkania. Jeśli jest jakiś Sąd Ostateczny, to babcia Jela go nie potrzebuje - już jest wniebowzięta.

W piątek rano dowiedziałem się, że zmarła i od razu uzgadnialiśmy wyjazd do Serbii. Tam pogrzeb odbywa się nazajutrz po śmierci. Nie było czasu na kombinowanie. Uzgodniliśmy się, wieczorem zapakowali do auta i drang nach sud. W pobliże dotarliśmy na godzinę przed. Szybkie mycie i przebierka, i na wieś. Tam byliśmy prawie na punkt, ale bez paniki. Uroczystość odbywa się w rodzinnym domu, zaczekali by na nas. Czuwanie zaczęło się już wcześniej, trwało całą noc. Spalono świece, pozasłaniano lustra (i ekrany telewizorów). Trumna wystawiona jest w dużym pokoju. Wokół pełno koszul. Skąd ten zwyczaj, że się je na prezent przynosi, nie mam pojęcia. Babcia też nie miała. Pamiętam, jak kiedyś, w swoim stylu, narzekała na jego głupotę. Jej słowa, nie moje. Później dostaniemy po jednej. Nie wiem, może kiedyś założę. Tę po pogrzebie ojca założyłem po kilku latach. Miałem ją chyba w Iranie.

Na trumnie, właściwie na nogach babci, jeszcze pudło, w nim kolekta. Nie wiem, chyba na rodzinę. Nie zastanawia mnie to w tamtym momencie. Pożegnanie przekracza granice mojej skłonności do omawiania spraw osobistych, więc przeskakuję kwadrans, czy może pół godziny.

Na początku pierwsza modlitwa, tylko w obecności najbliższych. Kadzidła jako błogosławieństwo. Po zakończeniu najpierw wychodzę ja niosąc drewniany krzyż. Na nim imię i daty. Wkopie się go w grób i zostawi - to oprócz normalnego pomnika. Za mną kuzyn ze sztandarem - ikoną. Potem inni Markovicie wynoszą trumnę i ustawiają przed domem. Zebrało się już ponad 100 osób. Wokół trumny najbliższa rodzina. Dostajemy świece, które będą się palić aż do zakończenia uroczystości. Nie ma mszy, ale prowadzą ją dwaj popi. Nie pamiętam, jak wyglądały pogrzeby 20 i więcej lat temu. Zastanawiam się, jak silna była obecność kapłaństwa. Cerkwie (a w innych rejonach Jugosławii kościoły i meczety) świeciły pustkami. Religia to nie był temat. Jeśli kapłani spełniali jakąś rolę, to chyba rytualną, nie duchową. Pilnowanie tradycji dobrze wpisuje się w rytm życia ludzi uzależnionych od ziemi. Pop na wiejskiej uroczystości sprawiał, że wszystko było "jak należy". No ale może były to zupełnie świeckie obrzędy. Jak mówię, nie pamiętam. Na pewno od wojny oficjele wszystkich wyznań dozbroili się we władzę i ambicje.

Modlitwy i czytania są śpiewane, jak to w prawosławiu. Prośby o wybaczenie grzechów zmarłej, ale też o błogosławieństwo dla rodziny. Potworny upał. Ci, którzy mogli stanąć dalej pochowali sie pod namiotem rozłożonym na stypę. Ja, w modzie polskiej, czyli czarnym garniturze, płonę podwójnie.

Po zakończeniu modlitw wszyscy podchodzą i żegnają się. Przytulają, całują. Kiedyś czytałem, że gdy wraz z rozwojem miast i zwiększającym się ryzykiem epidemii odsuwaliśmy cmentarze na peryferia, wypychaliśmy też na obrzeża świadomość śmierci. Tu, na serbskiej prowincji jest inaczej. Pocałunek złożony na czole zmarłej nie jest ani wymuszony, ani sztuczny, ani tym bardziej odrażający w jakikolwiek sposób.

Potem na cmentarz. Z przodu znów krzyż i sztandar. Potem ludzie z wieńami, popi, traktor, na którym trumna i w końcu reszta gości. Zatrzymujemy się na każdej krzyżówce, żeby powtórzyć modlitwy za rodzinę i zmarłą.

Po ostatnich obrzędach na cmenatrzu - te obejmują jeszcze robione winem krzyże na chuście przykrywającej ciało babci, ziemi z grobu i samym grobie - trumna zostaje opuszczona. Rzucamy kawałki ziemi z pierwszej wykopanej grudy. Potem poczęstunek. Jest przede wszystkim wino i panaija (deser z pszenicy spożywany na pogrzebach), ale też wieprzowina, sarma (gołąbki), słodka pita, strudel, napoje, także piwo.

Pomnik już dawno stoi, a na nim nie tylko daty urodzin i śmierci, ale też zdjęcia zmarłych. Zwykle stawia się go po śmierci pierwszego z małżonków. Do tego imiona fundatorów. Zwykle to potomkowie, a im więcej ich jest, tym zacniej.

Stypa - ta pełna - zaczyna się znów od mini-rytuału. Najbliżsi częstują się panaiją, winem, ale też (co jest grane?) chlebem maczanym w miodzie, czosnkiem i wątróbką z kurcząt. Czosnek to zestaw przeciw wampirzeniu, co jest kolejnym niesłychanym połączeniem chrześcijaństwa i pogańskich, ludowych wierzeń. Nie trzeba jechać w Andy czy do serca Afryki, żeby coś takiego zobaczyć. Nawiasem mówiąc, jeśli babcia wstanie z grobu to pierwsza ma przeputane sąsiadka zwana tu dla niepoznaki Micą Pantić, a to za podrywanie dziadka. Jeśli dobrze czytałem kiedyś między wierszami, osiągnęła w tym pewne sukcey. Pantićka będzie cierpieć.

Pomijając to, skąd takie potrawy, sam posiłek jest niewiarygodnym zestawieniem. Ja słyszałem o różnych głodach i ich zaspokajaniu, ale miód i czosnek? Wątróbka i słodka pszenica? Chcą nas pozabijać? Martwię się też, że poplątamy kolejność jedzenia i żegnania się (ze trzy razy zamaszysty, prawosławny znak krzyża trzeba wykonać) przez co babcia w piekle skończy. Pop stara się nie widzieć, że nas ogarnia mocno nie na miejscu kombinacja zdenerwowania i rozbawienia.

Nastepnego dnia znów, tym razem w mniejszym gronie, udajemy się na posiłek na grobie. Przy okazji odwiedzam resztę rodziny, a leży tam czterech moich przodków po mieczu. Jeszcze raz pójdą tam po 40 dniach, ale mnie już nie będzie.

 


Nie wiem, czy wiecie, o co mi chodzi, gdy mówię, że przy całym żalu po stracie, jestem też bardzo spokojny. Takie umieranie jest w porządku. aI może babcia nie zostawiła po sobie pięknego trupa, za to coś fajniejszego - parunastu porządnych ludzi, którzy będą ją dobrze wspominać

 


Czy wiesz, że:

w rejonie metropolitarnym Tokio żyje ponad 34 miliony ludzi. Świat to duża wieś, ale Tokio to na pewno miasto. A ilu Ty ludzi masz blisko siebie?

Cytat numeru:

Piękna jesteś jak dupa od środka (tekst mojej babci, oczywiście)

środa, 22 czerwca 2011, janyugo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: tade, *.ksi-system.net
2011/06/22 20:34:35
Jasiu, dzięki za ten wpis. Można się poczuć - paradoksalnie - człowiekiem.
-
Gość: papierowa, *.markom.krakow.pl
2011/06/23 01:20:48
miod i czosnek to zacne polaczenie, sie nie czepiaj. i nie jestem w ciazy (jeszcze).
-
naturegirl
2011/06/23 01:30:56
Nie miałam pojęcia, że w Serbii pogrzeby są takie piękne. Tak to opisałeś, że wszystko sobie bardzo plastycznie wyobraziłam i chyba rozumiem, co czujesz. Ja nie cierpię naszych katolickich pogrzebów, bo są takie patetycznie nadęte, a na koniec na stypie i tak większość żałobników się upija w sztok. To musiało być naprawdę piękne. Współczuję utraty babci, ale też zazdroszczę takiej tradycji, naprawdę. Myślę, że dzięki niej lżej jest umierać i lżej żegnać umarłych.
-
Gość: offca, *.77-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be
2011/06/23 10:34:14
Jaś, kondolencje szczere. I wielkie dzięki za piękny wpis.
-
janyugo
2011/06/24 19:17:14
O, dla mnie zaskakujące, że uznajecie wpis czy pogrzeb za piękne. Ja akurat w tym przypadku w ogóle w tych kategoriach nie myślałem.

@naturegirl: nie wiem, czy to standard w Serbii. zwyczaje generalnie tak, ale odczucia obecnych? Zresztą, do wieczora to już paru schlanych żałobników było - robotnicy przy instalacji stypy sobie wynagradzali.
Prawosławna obrzędowość w ogóle jest bardziej artystyczna od katolickiej i protestanckiej. Zachodnie chrześcijaństwo jest bardziej intelektualne w naturze - zmierza do poznania Boga, podczas gdy wschodnie szuka dróg, jak go doświadczyć. Jest znacznie silniej zakorzenione w mistycyzmie. To się odbija na rytuałach.
-
Gość: alex, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2011/06/28 23:44:14
przepraszam, że tak późno; rozmawiałem tylko z F., potwierdzam wszystkie słowa Jasia dotyczące Babci Jeli - Ona po prostu dobrą kobietą była! będziemy Ją zawsze ciepło wspominali;
też kiedyś widziałem serbski pogrzeb na wsi, czy jeszcze idą też "płaczki"?
dobrze Janie, że to wszystko opisałeś
-
janyugo
2011/06/29 09:24:34
Nie było płaczek. W ogóle względny "spokój" - chyba po prostu łatwiej o to, gdy umiera stary człowiek (porównuję z pogrzebem ojca).


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.