Blog > Komentarze do wpisu
Away We Go
Trailer przemknął mi przed jakimś filmem rok temu, może więcej. Wrażenie było, że może i szłoby. Nie poszło. Minęło szybko w kinach, nie było wysoko w priorytetach. Pewnie bym zapomniał, ale dostałem DVD w prezencie, a jak dostałem, to obejrzałem z kanapy. Z przekąskami, bez wina, w towarzystwie. Czemu zatem bez wina? O tem potem.

"Away We Go" Sama Mendesa. Po polsku "Para na życie".

Fabuła: Średnio zobowiązująca, zupełnie niezaślubiona para po 30-tce zachodzi w ciążę. Trzeba się zorganizować, życie w szałasie już nie wystarczy. Organizowanie się przyjmuje formę podróży po Ameryce w poszukiwaniu miejsca do osiedlenia się. Od Phoenix po Montreal. Przygody polegają na spotykaniu krewnych i znajomych z różnymi wersjami stosunków wewnątrzrodzinnych. Przeważnie wątpliwymi. Strach się bać, jak swoją rodzinę założyć.

Brzmi znajomo? Nie wiem, może brzmi.

Jakby ten film zintelektualizować, to pewnie byłoby tak: Po jednej stronie sensowne zagrożenia i sto powodów, żeby się w takie życie nie wpakowywać. Niektórzy po prostu nie powinni być rodzicami. Inni może i mogą, ale po czasie się przestają znosić. Dzieci dostają odłamkami i wyrastają na kolejne pokolenie nie przystosowanych do rodzicielstwa. Nie liczę nawet ograniczeń w dostępie do zabaw i innego alkoholu. Pieluchy są przyziemne. Nie powiem, że coś tu na rozum nie gra. To ma sens.

Z drugiej strony wydaje się, że są ludzie, może nawet sympatyczni, rozsądni i zabawni, którzy chcą tego dziecka i istnieje potencjał na sensowne wychowanie go, mimo wszechobecnych pułapek i zasadzek, także dlatego, że to emocjonalny kop, który już bliskiej sobie parze nadaje prędkości kosmicznej. Już to widziałem w życiu.

Film Mendesa jednym wątkiem na jeszcze jeden szczegół zwraca uwagę - chcieć dziecko i nie mieć gorzej jest niż nie planować i mieć. To też w życiu widziałem.

Ot, trochę takich prostych prawd w bezpretensjonalnym sosie. Także dowcipnych obserwacji. Empatyzuję z tym fragmentem o szukaniu waginy.

No właśnie. Intelekt intelektem, ale ja raczej empatyzuję. Za jakieś dwa tygodnie. Córeczka. Będę się odzywał

:D

 


Czy wiesz, że:

Bob Marley miał trójkę dzieci urodzonych w odstępie miesiąca? "Make love, not war" w rzeczy samej. A czy Ty się ograniczasz?

Cytat numeru:

Spałaszowała sobie Kurda.

poniedziałek, 23 lipca 2012, janyugo
Tagi: USA film

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: zijuantanejo, *.dynamic.gprs.plus.pl
2012/07/24 13:10:51
Jak Mendes to trza zobaczyć.
Że córeczka to jest mi wiadome - wiernie trzymam(y) kciuki!
-
janyugo
2012/07/25 10:49:53
I ja trzymam :)
-
2012/07/25 16:37:57
ETA - 44 hrs

: )
-
janyugo
2012/07/26 11:18:04
Coś ci się nie zgadza. Ja mam inny czas.
-
2012/07/27 09:13:51
nie marudz. liczone wg EST.
ETA - 4:15 hrs



Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.