Blog > Komentarze do wpisu
Batalista
Dziś pierwszy z planowanej, a kto wie czy nie i zrealizowanej, krótkiej serii notek o książkach powiązanych okolicznościami – wojną w ex-YU. Przeczytałem je po kolei w ramach ostatniego ataku literozy. Jeszcze nie wiem, czy się z nich wyłania jakiś spójny obraz. Może mi wyjdzie w trakcie spisywania. Jeśli nie to niewielka strata – zmuszać się do wspólnego mianownika nie będę. Byłoby to atrakcyjne dla oceniającej wypracowanie polonistki, ale chyba sprzeczne z moją intuicją i (nie)zrozumieniem tego, co się stało.

Najpierw „Batalista” Arturo Perez-Reverte. Hiszpan znany jest głównie ze swoich powieści historyczno-kryminalnych. Nie czytałem ich. Poza tym miał ciekawe życie. Przez ponad 20 lat był fotoreporterem wojennym. Po czymś takim nie da się pisać tylko o płaszczu i szpadzie.
Ze dwa lata temu przeczytałem jego „Terytorium Komanczów”, mini-powieść rozgrywającą się trakcie ostatniej bałkańskiej wojny. Trzepnęła mnie, ale nie zrobiłem z niej dłuższej notki, więc nie za bardzo pamiętam dlaczego. Z „Batalistą” postaram się nie powtórzyć błędu. Książkę polecił mi kolega Bartek a.k.a. Sierściuch a.k.a. „Gościu, ale ty masz fajne włosy”. Wśród ważnych przyczyn była też ta, że jeden z dwu protagonistów to mój imiennik (z poprawką na lokalizację danych osobowych).

Bohaterem tytułowym jest Andres Faulques, emerytowany fotoreporter wojenny, który nabył wieżę na wybrzeżu Hiszpanii i pokrywa ją od wewnątrz panoramą mającą uchwycić istotę wojny. Pewnego dnia odwiedza go nieznajomy z zagranicy. To Ivo Marković, kiedyś chorwacki żołnierz walczący w Vukovarze. Stał się bohaterem bardzo sławnego zdjęcia, które na tej wojnie zrobił mu Fulques. Hiszpan zdobył za to zdjęcie ważną nagrodę, ale twarz fotografowanego człowieka zapomniał. Inni ją za to rozpoznawali i to już nie było wesołe. Chorwat zapowiada, że przyjechał zabić Faulquesa.

Książka jest gęsta w wątki. Mógłbym się zająć relacją między Faulquesem a Markoviciem, zawieszoną gdzieś miedzy pojedynkiem a wspólnotą. Albo związkiem Faulquesa z wspominaną we flashbackach inną fotograficzką. Albo pytaniem o odpowiedzialność obserwatora. Może, jak mówi jakiś przyjaciel batalisty, ratuje nas sama próba zrozumienia, nawet jeśli nie uda się do niego dojść. Mógłbym też się zastanawiać, co trafniej oddaje rzeczywistość – fotografia czy malarstwo. Ale mniej mnie to wszystko obchodzi i nie mam czasu.

Najciekawsze jest dla mnie poszukiwanie przez batalistę porządku w chaosie. Temu służy mural z wieży, mocno oparty, co wielokrotnie podkreślane, o proste wzorce geometryczne. Wojownicy, broń i ofiary na osnowie ze zbiegających się i przecinających linii, w poszukiwaniu równowagi, która zapewni zrozumienie.

Tyle że Perez-Reverte myli tropy i cały czas wymusza przeformułowanie udzielonych sobie odpowiedzi. Gdy Marković wyjaśnia, skąd się wziął i zapowiada zabójstwo, uznaję, że to zemsta, ale tak nie jest. To raczej jeden z huraganów wywołanych dawno temu, daleko, machnięciami skrzydeł motyla. Gdy idę śladem teorii chaosu, wnioskuję, że to dawne przypadki decydują o obecnym przeznaczeniu. Wtedy jednak czytam o rozmowie Faulquesa z serbskim snajperem znad Sarajewa i muszę zrewidować swoje wyobrażenie o tym, czym jest przypadek. Jest decyzją. Jak wiele od nich zależy pokazuje jeden z wyborów dokonanych niegdyś przez batalistę. To nawet mniej niż wybór, raczej moment wahania, ale wystarczył, żeby zmienić w jego życiu wszystko. Dowiaduję się o tym fakcie pod koniec powieści i w jednej chwili spoglądam na ten sam obraz z zupełnie innej perspektywy. Przy tym wszystkim nowe spojrzenia nie unieważniają wcześniejszych. Muszę je integrować.

I co mi wyszło? Po poznaniu – we wspomnieniach bohaterów powieści – większych okrucieństw niż mógłbym zaakceptować, uznaję, że odpowiedzialności nie da się zrzucić na porządek poza nami. Nawet jeśli nasze czyny niosą konsekwencje, których nie możemy przewidzieć, jeśli są „przypadkiem”. A jednocześnie, przykro mi, nie można nic nie robić z obawy, że skończy się źle. Nie wiem, czy to wniosek optymistyczny czy pesymistyczny.

Straszne bym się o „Batalistę” pospierał. Trzeba też będzie znów przeczytać.


Czy wiesz, że:

w Grecji odnaleziono kamienne pociski do proc z 4. wieku p.n.e. z inskrypcjami w stylu "Spróbuj tego"? Prawdziwi gangsterzy ci Ateńczycy. A czy Twoja wrogość niesie przekaz?

Cytat numeru:

In Texas we didn't even know Abba exists until Internet came along."

piątek, 10 sierpnia 2012, janyugo
Tagi: książka

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/13 00:03:45
@ 7:50

www.youtube.com/watch?v=28bc3M4SJFE


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.