Blog > Komentarze do wpisu
Na Bałkanach bez zmian
Po intelektualizmach z ostatniego wpisu trochę prawdziwie męskiej rozrywki. Dynamicznie, sensacyjnie, ale i, prawda, wnikliwie o konflikcie w Bośni. Miłość i śmierć, podstęp i bohaterstwo, a nade wszystko sprawiedliwi Amerykanie wśród innych narodów świata. Ze jedyne 5 złotych z kosza na literackie odrzuty przy kasie w Saturnie. Będzie bezwzględnie.

Będę spojlerował, ale zakładam przytomność umysłu czytelnika, który uznaje, że nie każdą szkodliwość trzeba samemu wypróbować. Inaczej: Uszanujcie moje poświęcenie i nie katujcie się sami.

Mówimy o dziele Ralpha Petersa (?), autora „Zdrajcy” (?), o tytule „Na Bałkanach bez zmian”. Uuuu, no z tytułem to się na mocny benchmark porywają. Do odważnych świat należy. Zaznaczam, że to dzieło tłumacza lub wydawcy. Jak widać, ta marketingowa robota na mnie zadziałała. Oryginalne „There is no war in Melnica” brzmi jak nazwa potrawy z postapokaliptycznego świata, gdzie apokalipsa objawiła sie wybiciem wszystkich przypraw.

Tyle nazewnictwo, teraz fabuła: Dumni żołnierze, major Green (mało doświadczony oficer po West Point, ale nie kutas ani łajza) oraz sierżant Crawley (cyniczny lecz uczciwy weteran wielu wojen) badają masowy grób w okolicy wsi Melnica. Zostają zaproszeni by zostać tam na noc (we wsi, nie grobie) przez Frankiego, repatrianta z USA. Frankie prowadzi gospodę. Wieczorem w hotelowej knajpie Greena zaczepia dziewczyna o imieniu Daniela. Okazuje się potem, że ta piękność była porwana i wielokrotnie gwałcona przez „tamtych”, więc teraz i swoi mają ją za dziwkę. (Nie jest to napisane wprost, ale wieś i ofiary z grobu to Chorwaci. Daniela jest pół-Muzułmanką, a „tamci” to Serbowie). W nocy zajazd zostaje ostrzelany przez moździerze i karabiny. Crawley bohatersko ginie, a Green zostaje porwany przez zamaskowanych napastników. Wzięli ze sobą też Danielę, którą gwałcą, a potem zabijają. Wleczony przez góry i lasy Green domyśla się, że porwał go Frankie z kompanami. Chcą go zabić na serbskim terytorium, żeby sprowokować ostrą interwencję NATO. Przy okazji dociera do niego, że odkopany grób to ofiary Melniczan, a nie ich rodacy. Frankie, diabeł wcielony, szykuje się w końcu do egzekucji, ale wtedy dopadają go Serbowie. Ratunek ex machina. W epilogu Green próbuję opisać sprawę wysłannikowi prezydenta, ale przemądrzały politykier go zbywa. W Melnicy nic się nie wydarzyło.

Jeśli dostrzegacie w tym streszczeniu jakieś luki w sensie i myślicie, że to mój brak precyzji, to pomyślcie jeszcze raz. Jeśli uznajecie, że wystarczy ono za recenzję, to prawie macie rację. Dorzucę trochę informacji dla pełnego obrazu nieszczęścia.

Może coś o charakterystykach miejscowych narodów, które w ”są, kurwa, jednym narodem”? Green bardzo chce zrozumieć, o co tu chodzi i po co jego kraj tu jest. Zrozumie. „Szaleństwo (...). Uderzyło go to z siłą objawienia. To jedno słowo. Szaleństwo.” Oraz „Nie było tu miejsca na racjonalne myślenie. To był naprawdę inny świat.” Dla porównania dałbym rys Amerykanów (też w cytatach), ale już mnie boli. Sami się domyślcie. Poczytaliście o niezłomnych Greenie i Crawleyu. Skonfrontujcie to z jeszcze nieujawnionymi przeze mnie psychopatią, rasizmem i fanatyzmem Frankiego. Bo w opisywanej noweli się dyskusje toczą. O zgrozo. Nic nie umknie naszej uwadze.

Żeby zejść z większego konia, wzruszę was jeszcze detalami. Jak to się mówi, zarysowaniem tła. Na przykład: Jaki makijaż noszą bałkańskie kobiety? Zbyt mocny! Które kobiety? Wszystkie! Ale to nic. Bo co jeszcze charakteryzuje kobiety z szerszego zakresu geograficznego, „od Belfastu po Belgrad”? Palą papierosy. Które europejskie kobiety? Wszystkie! „Nie umieją się przestawić”. Biedaczki. Spoko, spoko, zza oceanu nadciąga cywilizacja. A może zastanawiacie się, jakim językiem posługują się miejscowi? Odpowiadam: „ich” językiem. Doprecyzowuję: dialektem „ich” języka. Jakim dialektem? Chrapliwym! Jak ja, dla którego „ich” język jest językiem ojczystym, szacuję liczbę głosek „h”, „r” i podobnych w użyciu? Szacuję, że porównywalnie do angielskiego. Jakim zatem dialektem się posługują? Chrapliwym! Przecież pisałem. A Peters napisał to jeszcze parę razy więcej. A czy zastanawiacie się może, jak plasują się na skali posraństwa inne narody? Europejki, już wiemy, śmierdzą, ale ludzie w Zairze też (powiada dzielny sierżant Crawley). Z innych tylko powodów. Nie papierosy, lecz cholera. Z tymi „ludźmi w śmiesznych ubraniach, którzy mówili dziwnym językiem i zarzynali się nawzajem maczetami” nie potrafił poczuć bliskości „nawet” jeden Murzyn z oddziału Crawleya. Sierżanta to właśnie „najbardziej zbiło to z tropu”.

Macie siłę? No to coup de motherfucking grace: poezja!

Achtung baby.

[K]olejna dusza skąpana w morzu wojny, które wyrzuciło ją teraz na brzeg”.

No mercy, biaaatch!

Teraz chwila przerwy. Mózg w desperackiej próbie ratunku wytrysnął mi strumieniem z prawego ucha. Idę go pozamiatać.

Już jestem. Wiecie, co jest naprawdę przykre? Wcale nie ta grafomania. Smutno się robi, gdy czytam, że Peters to emerytowany podpułkownik armii USA, który rozwiązywał konflikty etniczne na całym świecie, a na Bałkanach był specjalnym doradcą prezydenta. Ludzie, którzy wprowadzali porządek w byłej Jugosławii, mieli taką wizję świata? Jasny gwint.

Ambitnym jako teoretyczny podkład proponuję swój stary wpis o „Bałkanach wyobrażonych” Marii Todorovej (+ cytaty z tej książki).


Czy wiecie, że:

bąki w kąpieli bardziej śmierdzą, bo nasz węch jest wrażliwszy w warunkach wysokiej temperatury i wilgotności? Nie chcieliście tego wiedzieć. Rozumiem. Nie odważę się zadać tradycyjnego dodatkowego pytania.

Cytat numeru:

Tez żaden. Przecież nie przeskoczę "skąpanej duszy".

niedziela, 12 sierpnia 2012, janyugo

Polecane wpisy

  • Andrić Budowniczy Mostów

    Poważnie pytam, co to jest - po wodzie pływa, kaczka się nazywa? Albo może pytanie z tej samej kategorii teleturnieju: nad jaką rzeką przerzucony jest most nad

  • Marlowe na haju

    Byłem niedawno w Warszawie, miałem chwilę wolnego na linii Krakowskiego Przedmieścia. Myślałem wskoczyć gdzieś na napój, ale ciężko tam z knajpami dla ludzi, pr

  • Edgar Allan Crow

    Załóżmy, że czytasz książki i załóżmy też, że nie jesteś od ich czytania uzależniony zawodowo. Żaden z ciebie polonista ani teatrolog. Teraz pytanie: Ile książe

  • Nocne bazgroły

    Jest już późno. W domu wszyscy już śpią. Jest zupełnie cicho. Poza mną. Ostatnio cięgle chodzę spać późno, ale wieczorami jakoś najlepiej mi się pracuje. Ciągle

  • A za oceanem

    Półmetek prezydentury Trumpa zbliża się wielkimi krokami. Tym większymi, że ostatnie miesiące przyniosły w sporej mierze demontaż systemu, którego USA w ostatni

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/08/12 23:57:07
chrapliwie wizgam ... : )

wiesz co oni mieli z geografii?


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.