Blog > Komentarze do wpisu
Życie Pi
Za godzinę wybieram się na „Życie Pi”, pełen obaw, jak zdzierżę 3D. Normalnej wersji w kinach nie ma. Będę jak debil siedział w patrzałkach na patrzałkach. A jednak idę, zachęcony dwoma minirecenzjami od kolegów na Facebooku.

Najpierw kolegów, którym zawdzięczam mobilizację, przedstawię. Obu znam pobieżnie. Z żadnym piwa nie piłem. Z oboma chętnie bym się napił. 

Pierwszy kolega, nazwijmy go Inżynierem, to konsekwentny racjonalista i rozum nieskalanie naukowy. Inżynier wydaje się nie być w stanie zapomnieć o racjonalnych przesłankach i konsekwencjach czegokolwiek. Jak ja oglądałem ostatniego Batmana to zżymałem się na prawicowy stosunek do prawa, ale nie w trakcie dobrze zaaranżowanych bójek. Inżynier by tego nie przeskoczył. Rzeczywistość oceniana jest przez rozum. Rozum mówi, że Batman jest niesłuszny ideologicznie. Ergo, film jest do bani. Z takim podejściem mi nie po drodze, bo z mojej perspektywy to wysysanie życia z życia.

Drugiego kolegę nazwijmy Tancerzem. Ten to jest człowiek uduchowiony i na ścieżce do samorealizacji. Tancerz w swoim życiu bardzo potrzebuje zachwytu. Zachwycają go najbardziej ludzie i więzi między nimi, i miłość. Tancerz rzeczywistość transcenduje. Tu się z nim z kolei rozmijam, bo ja prawdy ducha nie umiem odseparować od tego, co wiem, jeśli to, co wiem, jest akurat aplikowalne. Nie umiałbym, powiedzmy, mówić o miłości zapominając, że czytałem Roberta Sternberga albo Bogdana Wojciszke (profesores). I choć Tancerz, muszę wspomnieć, jasno mówi, że prawda i dobra opowieść powinny być ze sobą nierozerwalnie związane, to dla mnie jego prawdy czasem za bardzo w emocjach, a za mało w rozumie są osadzone.

Żeby nikt nie myślał, że któregokolwiek z kolegów lżę – ani nie chcę sugerować, że Inżynier to nudny jajogłowiec, ani że Tancerz to głupi, nawiedzony newage'ysta. Po prostu jeden się od mojego postrzegania świata mocno odchyla w stronę Prawdy, drugi w stronę Piękna. W Dobro obydwu nie mam powodu wątpić.Obaj poszli na „Życie Pi”, film o tym jak rozbitek walczy o przetrwanie uwięziony na tratwie razem z tygrysem. W pięknej scenerii zmagania ducha i samorozwój. No to jakie opinie mogli mieć ci dwaj goście? Inżynier, człowiek o mało zniuansowanych poglądach na religię, wściekał się, że ogląda bzdurę, która sugeruje istnienie rzeczy niematerialnych. Tancerz był, a jakże, zachwycony i gorąco polecał. Z góry można było bezpiecznie zakładać, że tak to odbiorą. Teraz idę ja, a jak wrócę to napiszę, jak jest naprawdę. 


Wróciłem. Naprawdę jest tak, że jest to film przeważnie nudny z zachwycającymi widoczkami. Gdzieś między „Hobbitem” a „Avatarem”. Jakbym miał jeszcze filmowe skojarzenia robić to najpierw „M.A.S.H.”, bo – na pewno wbrew intencji twórców – czułem się jakbym oglądał raczej zestaw epizodów, lepszych lub gorszych, niż spójną narrację. W „MASH-u” były raczej lepsze, tutaj raczej gorsze, z paroma znaczącymi wyjątkami, np. sceną, w której Pi, bogobojny wegetarianin, po raz pierwszy zabija. Generalnie jednak nie wciągnąłem się w postać, a to niezbędnie koniecznie do wystawienia wysokiej oceny filmowi, którego 3/4 to jeden aktor plus efekty specjalne. Bohater się zmienił i rozwinął, ale ja to wiem z deklaracji. Nie poczułem tego, pomimo potężnego protezorusztowania w postaci obrazków o emocjonalnym kopie jelenia na tle księżyca. Nie byłbym taki cyniczny, gdyby im się udało, ale jak wyprowadzasz tej natury cios i się nie udaje, to oczekuj mocnej kontry. Dodatkowe usprawiedliwienie dla mojej złośliwości w kwestii przekazu „Życia Pi”, to komentarz mojej niewiasty, której się podobało, bo to – uwaga – „fajny odmóżdżacz”. 

Drugie filmowe skojarzenie to dzieła M.Nighta Shyamalana, koniec jest bowiem najmocniejszą częścią filmu, sporo przewartościowuje  i dużo ma do zaproponowania, również w kwestii wiary. Można się np. spierać, czy ma wymowę pro- czy antyreligijną. Można też wrócić do wcześniejszych scen i powiedzieć „Aha”. Tyle tylko, że  mocne zakończenie nie usprawiedliwia zapowiadających go 2 godzin nudy. Dlatego „Życie Pi” jest bardziej jak „Osada” niż jak „Szósty zmysł.” Ten ostatni film trzymałby się mocno i bez ostatecznej przekrętki.

Najbardziej polecam przeczytanie zapowiedzi, a potem obejrzenie ostatniego kwadransa.

środa, 23 stycznia 2013, janyugo
Tagi: Indie film

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/01/23 15:10:35
Pięknie żeś panie ujął to napięcie jakie tworzy się pomiędzy prawdą a pięknem i domyślnie, to odwieczne poszukiwanie Jedni.

A mię na film z difolta nie ciągło, z difolta - bo nie wierzę w filmy w których generalnie jest jeden aktor i coś. Nieważne, Rumcajs na bezludnej wyspie, skała kogoś przywaliła, czy jak tu, płynie se łódką. Film się zaczyna od trzech postaci.
-
janyugo
2013/01/23 17:11:23
Mnie nie ciągło, bom miał silne prekognicje ataku Coelho, ale po tym jak koledzy w przeciągu paru godzin wypuścili na mój wall hate i zachwyt postanowiłem samemu sprawdzić. Plus brałem połowicę na randkę, a to ogranicza opcje. Jack Reacher raczej nie.
-
Gość: Bartek, *.dynamic.chello.pl
2013/01/24 09:56:21
Jeszcze nie widziałem. Mimo wszystko - chyba pójdę. Kiedyś, w czasach w których po ziemi chodziły jeszcze mamuty, był taki fantastyczny film m.in. o dwóch stronach monety, jaką tworzą rozum i uczucia - "Rosencrantz i Guildenstern nie żyją", Toma Stopparda. Może widziałeś. Jesli nie - warto poszukać (tylko gdzie? na VHS-ach z tego okresu zachowały się głównie jatki klasy C, też zresztą zjawiskowe i niemieckie porno).
Ja z kolei lekko zawiedziony nowym Tarantino. Ale nie zniechęcam - znam takich, którym się podobało.
-
janyugo
2013/01/24 18:58:52
R&G jest wielkie - widziałem kiedyś fragmenty i od 100 lat zbieram się, żeby znaleźć i całe zwalczyć
-
Gość: ohpatryk, *.adsl.inetia.pl
2013/01/27 18:10:04
I jak? Bo ja słyszałem same złe rzeczy o filmie.
No i dlaczego 3D - szczerze miałem nadzieję, że to się nigdy nie przyjmie.
-
kamysto
2013/01/29 14:17:17
Prawda jset taka, że panuję pewna tendencja na filmy 3d, ale i tak nie jest to jakiś standard. Chociaż Życie Pi pokazuję inną prawdę. Zobaczymy co będzie za parę lat, ale nie sądze żeby każdy film był robiony nagle w 3d. Oczka od tego wysiadają. Pozdrawiam i zapraszam Kultura i nauka
-
janyugo
2013/01/29 17:05:19
@Patryk
Dla mnie, jak pisałem, przede wszystkim nuda z atrakcjami wizualnymi. Jeśli chodzi o przekaz to trochę za mało głębi, a za dużo coelhopodobnej łopatologii.

Jsli chodzi o 3D to po Avatarze powiedziałem, że trzeba będzie czegoś specjalnego, żebym się drugi tego typu pokaz wybrał. Ostatnio znalazłem normalny pokaz Hobbita, z Pi nie było alternatywy, a po tych kontrastowych recenzyjkach kumpli zachciało mi się film obejrzeć.
-
orangewhatever
2013/02/01 23:19:31
to mi zdecydowanie wystarczy przeczytanie książki, która mnie nie zachwyciła, ale była "czytalna".
3D w Avatarze tak, niestety Hobbita też widziałam w tej wersji, mimo woli, i zdecydowanie po tym doświadczeniu w 3D wyłącznie filmy przyrodnicze, bo ten efekt dobrze robi ładnym widoczkom.


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.