Blog > Komentarze do wpisu
Partyzanckie filmy
A może by tak obejrzeć film, pomyślałem, ale w telewizji nie było nic. W żadnym z modnych programów. Wtem! Okazało się, że mimo pozbycia się kablówki, została nam stacja TVN Historia. Ja nawet nie wiedziałem, że taka jest, ale nie dość, że jest, to jeszcze była gotowa już za 4 minuty od mojego sprawdzenia rozpocząć emisję filmu partyzanckiego produkcji jugosłowiańskiej rocznik 1969. Niesamowite, jak dobry los człowiekowi sprzyja.

Filmy partyzanckie to potęga, którą powinien odkryć Quentin Tarantino. Nie przebije tej stykówki ani Kloss, ani gromada pancernych. To więcej niż kino wojenne. To zaledwie rozgrywający się w czasie wojny dramat moralnego niepokoju w konwencji westernu i z pewnym rysem zapowiadającym przygody Indiany Jonesa. Tak mogłyby wyglądać, gdyby Spielberg był socrealistą.

Najbardziej charakterystycznym wyróżnikiem filmu partyzanckiego jest obowiązkowa scena (przeważnie sceny), w której szlachetny bohater zostaje otoczony przez 10 hitlerowców. Strzela 5 razy, kładzie trupem 20. Fizycy przystępują do rewizji teorii względności. "Making-of" takich filmów pokazał Emir Kusturica w "Undergroundzie".

Wczorajsze dzieło, (to nie jest szczególnie istotne, ale wymaga szczegółów obowiązek recenzencki), zatem wczorajsze dzieło nazywało się "Przeprawa", w oryginale "Most". Partyzanccy komandosi chcą wysadzić tytułowy obiekt. Przeciwko nim milion umierających stopniowo Niemców, zdrajcy oraz inżynier, który most zbudował i nie chce przyłożyć ręki do zniszczenia swojego arcydzieła. Ostatnie parę minut filmu to:

Rambo sobie raczy obejrzeć fragment od 3.00 do 3.15 i się schowa.

"Przeprawa" przypomina "Działa Nawarony", gdyby tylko scenariusz tego ostatniego filmu pisał debiutujący w roli Mistrza Gry RPG 14-latek. Deus ex machina nie znika z ekranu, logika nigdy się na nim nie pojawia. W sumie to i dobrze, bo nie zamazuje nam rysu psychologicznego postaci, który w pewnym uproszczeniu wygląda następująco: Jugole są dobrzy, Niemcy są źli, koniec. Bez uproszczenia wygląda tak, że jest jeszcze Włoch i ten jest dobry.

Moralny niepokój opiera się na tym, że wojna jest zła bo giną ludzie i mosty, i ktoś nie zobaczy pięknych dziewczyn z Florencji.

Reżyserem filmu jest znany z robienia filmów partyzanckich (w tym legendarnego "Walter broni Sarajewa") Hajrudin Krvavac i to nazwisko dostarcza więcej suspensu niż cały film. Ja się tam boję Krwawiącego / Krwawego / Krwawistego Hajrudina. 

Przewodnim motywem muzycznym "Przeprawy" jest wielka "Bella Ciao!", ale ja odeślę do niezawodnego Zabranjeno Pusenje. Nawet z okazji powtórnej emisji poprawiłem swoje stare tłumaczenie, tak że zachęcam do kliknięcia w ten link.

środa, 13 marca 2013, janyugo

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/03/23 15:24:49
mistrz ... ehem ... majstor : )

dwa blyski mistrzostwa:

- pojedynek reolwerowcow na moscie
- niemiecki oficer komentujacy ze spokojem - sachde, es war eine schone brucke

klasa sama w obie - ide ogladac inne na YT : )
-
janyugo
2013/03/24 20:05:12
Z tym Schonebruckiem to własnie był ten psychodylemat moralny, że w wojnie to i cuda upadają. I jednocześnie jakaś takaś tego więź, bo potem troje dzielnych partyzantów w ostatecznym kadrze mówi, że most był cudowny.


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.