wtorek, 27 marca 2012
Honorowo
Pojedynek jest to walka dwóch osób honorowych, prowadzona bronią równą a zabójczą, pod z góry umówionemi warunkami, w obecności zastępców i kierownika walki, podjęta dobrowolnie, za sprawą prywatną, ugruntowana wyzwaniem. Jeżeli jeden z walczących został ranny, a faktu tego kierownik nie zauważył, winien raniony odskoczyć w tył ze słowami: „Jestem zraniony!”. Jeżeli jeden z walczących sądzi, iż zadał ranę przeciwnikowi, winien odskoczyć w tył, wołając: „Zdaje mi się, raniłem!”.
sobota, 24 marca 2012
Gore
W zeszłym tygodniu po raz pierwszy od 1996 roku udałem się na koncert punkowy. Wtedy to było No Means No. Z czasów licealnych miałem wizję, że bycie punkiem polega na piciu jabola, biadoleniu i słuchaniu muzyki w 90% na jedno, mało ogarnięte kopyto (tu ukłony dla The Clash). Wizualnie też mi kompatybilni nie byli. Na NMN trafiłem z przypadku, bo kumple namawiali i bilet był tanio z odzysku, a datę zapamiętałem dość dokładnie, bo relacja w gazecie dzień później była zilustrowana jakimś miotającym się długowłosym, z gęby zupełnie do mnie podobnym. Moje Pierwsze Długie Włosy to był właśnie czas 1995-97.
poniedziałek, 19 marca 2012
Kloss
Zaryzykowałem polskie kino rozrywkowe, bo mi wpadło jednym uchem, a i drugim, że ten nowy Kloss to jest przyzwoity produkt. Pomyślałem: Co tam, spróbujemy. Nie z nostalgii, bo klasyczną „Stawkę...” widziałem po łebkach i bez szczególnej namiętności, ale z zainteresowania, jak się w Polsce kręci filmy do zabawy bez robienia obciachu.
środa, 14 marca 2012
Lekcja hiszpańskiego
Czasem mnie ludzie pytają, jak ja się dogaduję w tych swoich podróżach. To mniej skomplikowane, niż się wydaje. Parę słów w języku tubylczym, parę uniwersalnych angielskich (dolar, coca cola), machanie rękami i odrobina inteligencji w domysłach, co robi druga strona. Da się. Może nie o Wittgensteinie dyskutować, ale o kotach i miłości już tak. Zaraz wyjaśnię ten przykład.
wtorek, 13 marca 2012
Cholonek
Znów po śląsku będzie, ale to nie z przyczyn politycznych, tylko tak wyszło. Ukończyłem mianowicie Janoschowego „Cholonka”, co go napocząłem jeszcze chyba łońskiego roku. Tyle, że potem mi się zaczęła lektura, że tak to ujmę, buforować, aż przedwczoraj, w ramach leniwej niedzieli, szarpnąłem na raz. Tak to różnie w życiu bywa, jak by powiedziała Świętkowa.
sobota, 03 marca 2012
Róża
Jakiś czas temu miałem dyskusję z fanką oraz fanem Smarzowskiego. Sam raczej siedziałem cicho, bo widziałem tylko "Dom zły", a to za mała próbka, żeby się znacząco wypowiadać o całej wówczas dwudziełowej twórczości reżysera. Wiem na pewno tyle, że facet jest nie ma przebacz, czym mnie i przed "Różą" straszyli. Podobno ostrzej niż wcześniej.
czwartek, 23 lutego 2012
Boss wiecznie żywy
"Trzeba wiedzieć, kiedy ze sceny zejść niepokonanym". Perfect zaśpiewał to o 10 lat za późno i, co gorsza, nie była to piosenka pożegnalna. Niestety, przeważnie jest tak, że muzycy przekraczają swój własny termin spożycia. Nawet niekoniecznie gubią talent, po prostu wszystko już o nich było. Tym bardziej więc szacunek dla Bossa za umiejętność napisania hiciora, który nie ustępuje tym sprzed pół wieku.
środa, 15 lutego 2012
Def Jam Poetry
Przy pisaniu, a nade wszystko researchu do poprzedniej notki przypomniał mi się Def Jam Poetry. To program, który w latach 2002-07 leciał na HBO i był może bardziej radykalny od tych wszystkich seriali, z których zasłynęli. No bo proszę Was - poezję ludziom puszczać? Poezję? Organizował to Russell Simmons (biznesmen, który rozkręcał hip-hop), a prowadził Mos Def, raczej uznany raper. Ale tu nie chodziło tylko o HH, choć wszyscy slamerzy, których tam słyszałem, potrafili rymować i mieli poczucie rytmu.
wtorek, 14 lutego 2012
Czarnuchy
Znów mi się ostatnio przyszło zastanawiać, czy Polska to jest kraj rasistowski. Było to po lekturze info na Onecie o sporze na tle rasistowskim między Urugwajczykiem Suarezem a (czarnym) Francuzem Evrą. To Suarez Evrę obrażał, ale przeciętny komentarz był w stylu "Brawa dla człowieka, który się czarnym nie kłaniał." Ja wiem, nie należy czytać komentarzy na Onecie, ani zresztą na żadnym innym otwartym forum. Prawie nigdy tego nie robię. Oko mi się omsknęło.
sobota, 11 lutego 2012
Ucieczka na szczyt
Wśród zasadniczo bezużytecznej wiedzy, którą posiadam, jest też znajomość wszystkich 8-tysięczników. Everest, K2, Broad Peak, Gasherbrumy I i II, Lhotse, Makalu, Dhaulagiri, Annapurna, Manaslu, Nanga Parbat, Shisha Pangma, Cho Oyu i Kanczendzonga. Zaufajcie, że bez Google'a. Był czas, że potrafiłem je wymienić według wysokości, roku pierwszego wejścia oraz długości geograficznej. Nadal wiem, że na większości z nich jest "polska droga". Bo byliśmy supermocarstwem w himalaizmie. Pierwsze wejścia zimowe, pierwsze bez tlenu, pierwsze kobiece, pierwsze w stylu alpejskim, pierwsze nowymi (czyt. ekstremalnie trudnymi) drogami.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.