piątek, 03 lutego 2012
Logika Sherlocka
Nie podróżuję, nie chodzę raczej na koncerty i nawet książek nie czytam. Serio, kupa. Ale w kinie byłem parę razy. Wczoraj wspominałem tragedie, to dziś odmóżdżenie. Dużo pisania nie będzie, bo to serio odmóżdżenie było.
czwartek, 02 lutego 2012
Teatry
Ja nie chodzę do teatru, zwłaszcza... Ogólnie zwłaszcza. Uwarunkowało mnie na początku studiów. Jeszcze wcześniej zapowiedziało się dobrze. Jako licealista odbyłem wycieczkę do Starego na „Sen nocy letniej”. Mam trzy pamiętania: że się podobało, że grała tam Segda i że grał tam Globisz. Puka odgrywał, co oznaczało bezeceństwa i nadpobudliwość, co z kolei objawiało się fikołkami na rusztowaniu. Tak dawno to było, że Globisz był w stanie wyczyniać fikołki. Potem się dorobił strawy nie tylko duchowej i dziś to najwyżej na zawał fiknie.
poniedziałek, 09 stycznia 2012
Zagrzeb - Berlin
To już więcej jak miesiąc mija, jak byłem na objeździe po miastach wymienionych, ale że to z roboty, to wycieczka nie dostarczyła pełni wrażeń. Ale co tam, parę rzeczy można spisać. Bez większego związku temat z tematem, raczej pigularnie, ale nie mam treści na spójny szkic teoretyczno-literacki. Nawet ja tyle wody lać nie dam rady.
środa, 04 stycznia 2012
Rum
Jeden wpis w grudniu. Jeden. Posypałem się. Ale nie tak jak Paul Kemp. On też nie za bardzo pisał, a do tego nadzwyczajnie chlał. Zwłaszcza rum. W końcu się przełamał - jako i ja zaraz uczynię - i spisał „Dziennik rumowy”. A podpisał się pod tym pseudonimem artystycznym Hunter S. Thompson. Upłynęło trochę wody w Potomacu i Johnny Depp postanowił zrobić z tego film. Zrobił. Potem film przetłumaczono na polski i nadano mu tytuł „Dziennik zakrapiany rumem”. Z początku miał się nazywać „Dziennik, choć właściwie bardziej reportaż, pisany przez autora, który pije dużo alkoholu, głównie rumu, przebywając w Portoryko”, ale zrezygnowano z tej opcji, bo dystrybutor nie lubi dosłowności, a co więcej ma dobry słuch i wyczuwa, które tytuły gładko schodzą z języka i wpadają w ucho.
wtorek, 13 grudnia 2011
Szpieg
Bylem w kinie na “kawale dobrego szpiegowskiego kina”, “zme ęczonym Jamesie Bondzie bez popcornu”, na “kawale doskonałej rozrywki dla myślącej widowni”, na “wybitnej antytezie Jamesa Bonda i Jasona Bourne’a razem wziętych, w ogóle doskonałej antytezie wszelkich filmów”, czyli na:
wtorek, 29 listopada 2011
Dzień Republiki
...jugosłowiańskiej. 29 listopada, w rocznicę ustalenia przez AVNOJ (Antyfaszystowską Radę Narodowego Wyzwolenia Jugosławii), że on, znaczy AVNOJ, najpierw faszystów pogoni, a potem porządzi. Przy okazji pozdrawiam z Zagrzebia, gdzie są place i ulice Josipa Broza Tity albo Ofiar Faszyzmu (Przewodniczka dziś wspomniała o tym, że w trakcie IIWŚ było tu marionetkowe nazi-państwo oraz, że błogosławiony przez Jana Pawła II kardynał Stepinac ratował Serbów, ale nie wspomniała czemu Serbowie zupełnie nie są mu za to wdzięczni. Aha, i podobno Nikola Tesla był urodzonym w Chorwacji amerykańskim wynalazcą).
środa, 16 listopada 2011
Jung, Freud i nieszczęścia
David Cronenberg to parę dziwnych filmów zrobił, ale ja nie znam bardziej pokręconego niż ten, który dzisiaj widziałem. „Niebezpieczna metoda”. Wcale nie chodzi o to, że to Jungu, Freudzie i paru innych wczesnych psychoanalitykach. Chodzi o to, że ćwierć filmu to regularny dyskurs naukowy (używam tu słowa „naukowy” w bardzo luźnym sensie).
niedziela, 13 listopada 2011
Humanitaryzm w praktyce
Najpierw dylemat moralny. Nie, najpierw ostrzeżenie: w tej notce mam zamiar Cię wkurzyć. Pokażę Ci wybory. Może łatwiej ich nie mieć. Jeśli chcesz zaryzykować to proszę: na ulicy podchodzi do Ciebie osoba i prosi o pieniądze. Dajesz? I czy przed podjęciem decyzji zastanawiasz się, na co pójdzie Twoja ewentualna ofiara. Czy odpowiadasz sobie „Nie dam, bo przepije”, czy raczej uznajesz, że musisz po prostu pomóc, robisz co słuszne tu i teraz? To ta najłatwiejsza część wpisu.
sobota, 12 listopada 2011
Stasiuk backpacker
Wracam do „Jadąc do Babadag” Stasiuka i się zastanawiam, czemu nikt tego nie reklamował jako „książki backpackerskiej”. Szlaja się facet po dziwnych zakątkach, czasem własnym autem, częściej beleczym. Dobytek raczej na grzbiecie. Gdzie trafi, trafi. Gdzie przenocuje, przenocuje. Kogo spotka, spotka. Przygody przeżywa, niektóre znajome. Ten fragment o przekraczaniu granicy ukraińsko-rumuńskiej między Czerniowcami a Suczawą to ja przecież rozpoznaję. I historie z przemytnikami, i zagadujących w obcych językach ludzi, i zagubionych turystów w nazbyt, jak na otoczenie, modnych ciuchach.
niedziela, 06 listopada 2011
Prawdziwi rasiści
Poszedłem wczoraj na film, który odbywa się od początku do końca, co jest niezbyt w modzie aktualnie. Nie za bardzo znam się na kinie sprzed pół wieku, ale tak wyobrażam sobie, że opowiadali historię: trochę do śmiechu, trochę do płaczu, po kolei i z właściwie dobrami momentami na zwroty akcji. Chodzi o „Służące”, historię ruchu praw obywatelskich w USA, opowiedzianą z perspektywy czarnych służących białych dam, ich sprzątaczek, kucharek i matek ich dzieci. Wsparcia udziela zepsuta przez liberalny Nowy Jork świeżo upieczona absolwentka dziennikarstwa, repatriantka do Jackson, Mississippi.
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.