poniedziałek, 26 listopada 2012
Irak
Urwało mi i skasowało inny wpis. Zamiast tego zajawka recenzji, która poszła ostatnio na Lekturach reportera. Idzie np. tak: Do tego stopnia nie orientowałem się w jego [Pawła Smoleńskiego] pracy, że nie od razu się dotarło do mnie, że „Irak. Piekło w raju” to wznowienie. Pierwsze wydanie ukazało się w 2004 roku, gdy konflikt w tym państwie jeszcze kogoś obchodził. Zabrzmiało cynicznie, a miało być smutnie. Irak zszedł z czołówek gazet, a reportaże Smoleńskiego świetnie się czyta. Czy ma to dla niego słodko-gorzki posmak? Napisał dobrą książkę, ale nie wydaje się, żeby to cokolwiek zmieniło. Ma, jak sądzę po lekturze, również osobiste poglądy by kibicować pokojowi i spokojowi w Iraku, ale jego pragnienia nie zostały zaspokojone.
piątek, 26 października 2012
Pojednanie w Bośni
Po czasie, ale tryptyk skończę. Przypominam, chodziło o trzy książki zakorzenione w wojnie w ex-Yu. Było o rozterkach sumienia fotoreportera wojennego, potem o dzielnych amerykańskich chłopcach ratujących bałkańskich dzikusów. Dziś reportaże Slavenki Drakulić, chorwackiej pisarki i dziennikarki. "Oni nie skrzywdziliby nawet muchy. Zbrodniarze wojenni przed Trybunałem w Hadze."
niedziela, 12 sierpnia 2012
Na Bałkanach bez zmian
Po intelektualizmach z ostatniego wpisu trochę prawdziwie męskiej rozrywki. Dynamicznie, sensacyjnie, ale i, prawda, wnikliwie o konflikcie w Bośni. Miłość i śmierć, podstęp i bohaterstwo, a nade wszystko sprawiedliwi Amerykanie wśród innych narodów świata. Ze jedyne 5 złotych z kosza na literackie odrzuty przy kasie w Saturnie. Będzie bezwzględnie.
piątek, 10 sierpnia 2012
Batalista
Dziś pierwszy z planowanej, a kto wie czy nie i zrealizowanej, krótkiej serii notek o książkach powiązanych okolicznościami – wojną w ex-YU. Przeczytałem je po kolei w ramach ostatniego ataku literozy. Jeszcze nie wiem, czy się z nich wyłania jakiś spójny obraz. Może mi wyjdzie w trakcie spisywania. Jeśli nie to niewielka strata – zmuszać się do wspólnego mianownika nie będę. Byłoby to atrakcyjne dla oceniającej wypracowanie polonistki, ale chyba sprzeczne z moją intuicją i (nie)zrozumieniem tego, co się stało.
wtorek, 10 lipca 2012
Kontynenty
Gazety (lub czasopisma) jeszcze tutaj nie recenzowałem, ale jeśli na jakieś jest miejsce, to na to: „Kontynenty”, nowy kwartalnik podróżniczo-reporterski. Zauważyłem go z przypadku, w dworcowym kiosku, ponad miesiąc po wydaniu pierwszego numeru. Rozważyłem za i przeciw, i uznałem, że nie ma szczególnych przeciw. Cena – 14 złotych (pardon, 13,95) – umiarkowana, jak na ten gabaryt, jakość i częstotliwość ukazywana się. Jeśli dzięki lekturze nie zauważę choć dwu godzin z czekającej mnie podróży miłościwie nam panującymi Polskimi Kolejami Państwowymi, to już się opłaci.
wtorek, 05 czerwca 2012
Gawęda o Jedwabnym Szlaku
Pytanie: czy jestem przekupnym blogerem? Co napisać o książce, którą dostałem od wydawnictwa, jeśli okaże się badziewna? Wkroczyła w moją pisaninę możliwość profitów, a ja nie mam z nimi praktyki. Smutne w sumie, ale to inna opowieść. Profity zresztą mocno powiedziane - powiedzmy, że mam w ręku egzemplarz recenzencki. Uznaję, że nie mam za to zobowiązań wobec "Bezdroży". Gorzej, że znam (w pewnym sensie) i lubię autora. Co to będzie, jeśli grafoman?
środa, 23 maja 2012
Etno zajawka
Już muszę coś napisać. Opuściłem się, ale coś mnie ostatnio życie goni. Dziś jednak wybaczcie państwo obowiązki, wrócę później. Problem tylko, o czym pisać. Może by tak recenzję z książki, której nie przeczytałem? Dałbym radę. Kiedyś dostałem piątkę za odpowiedź z lektury, której nie czytałem, to i teraz bym się wysprycił. Ale nie. Będzie blisko, ale nie.
wtorek, 13 marca 2012
Cholonek
Znów po śląsku będzie, ale to nie z przyczyn politycznych, tylko tak wyszło. Ukończyłem mianowicie Janoschowego „Cholonka”, co go napocząłem jeszcze chyba łońskiego roku. Tyle, że potem mi się zaczęła lektura, że tak to ujmę, buforować, aż przedwczoraj, w ramach leniwej niedzieli, szarpnąłem na raz. Tak to różnie w życiu bywa, jak by powiedziała Świętkowa.
sobota, 11 lutego 2012
Ucieczka na szczyt
Wśród zasadniczo bezużytecznej wiedzy, którą posiadam, jest też znajomość wszystkich 8-tysięczników. Everest, K2, Broad Peak, Gasherbrumy I i II, Lhotse, Makalu, Dhaulagiri, Annapurna, Manaslu, Nanga Parbat, Shisha Pangma, Cho Oyu i Kanczendzonga. Zaufajcie, że bez Google'a. Był czas, że potrafiłem je wymienić według wysokości, roku pierwszego wejścia oraz długości geograficznej. Nadal wiem, że na większości z nich jest "polska droga". Bo byliśmy supermocarstwem w himalaizmie. Pierwsze wejścia zimowe, pierwsze bez tlenu, pierwsze kobiece, pierwsze w stylu alpejskim, pierwsze nowymi (czyt. ekstremalnie trudnymi) drogami.
niedziela, 13 listopada 2011
Humanitaryzm w praktyce
Najpierw dylemat moralny. Nie, najpierw ostrzeżenie: w tej notce mam zamiar Cię wkurzyć. Pokażę Ci wybory. Może łatwiej ich nie mieć. Jeśli chcesz zaryzykować to proszę: na ulicy podchodzi do Ciebie osoba i prosi o pieniądze. Dajesz? I czy przed podjęciem decyzji zastanawiasz się, na co pójdzie Twoja ewentualna ofiara. Czy odpowiadasz sobie „Nie dam, bo przepije”, czy raczej uznajesz, że musisz po prostu pomóc, robisz co słuszne tu i teraz? To ta najłatwiejsza część wpisu.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9


Creative Commons License
Blog BJJM by Janyugo is licensed under a Creative Commons Uznanie autorstwa-Na tych samych warunkach 2.5 Polska License.